Perfekcjonizm to udręka. To ciągłe dążenie do osiągnięcia celu, który często jest nierealny. To częsta walka ze sobą, by przestać poprawiać już praktycznie skończone rzeczy. To psychiczna presja, że ciągle coś może być zrobione lepiej.

Jestem perfekcjonistą. Wiem z czym się to wiąże i jak trudno tak naprawdę z tym funkcjonować w codziennym życiu. Każda rzecz, jaką robisz musi być na odpowiednim poziomie. Idealna. Nawet, jeśli już nikt poza Tobą nie widzi żadnej różnicy, to mimo wszystko pracujesz nad tym dalej, bo dla Ciebie wciąż jest to niedoskonałe. Ciężko jest odpuścić. Bo jeśli odpuścisz i np. pokażesz ludziom niedoskonałe dzieło, to często wiąże się to z bardzo dużym stresem i z obwinianiem siebie, że nie daliśmy z siebie 100%.

Jak z żyć z perfekcjonizmem?

Myślę, że każdy perfekcjonista radzi sobie z tym na swój sposób. Dla mnie alternatywą było zupełne „olewactwo”. Czyli gdy kompletnie nie przejmowałem się jakością tego, co tworzyłem, to nie miałem do tego emocjonalnego przywiązania. Ale wtedy też nie byłem w stanie zaprezentować czegoś faktycznie wartościowego.

Zresztą nawet sama ta dychotomia 0% albo 100% na dłuższą metę stawała się męcząca. Bo jeśli już coś było dla mnie ważne, to uruchamiał się perfekcjonizm. A jeśli coś nie było tak do końca ważne, to zupełnie nie przejmowałem się tym tematem.

Olśnieniem było dla mnie odkrycie[1], być może oczywiste dla wielu, że poza perfekcją, istnieje też doskonalenie. Po polsku może nie jest to strasznie duża różnica w znaczeniach słów (bo doskonałość to w sumie to samo co perfekcja), ale już po angielsku jest to perfection oraz excellence. I są to naprawdę dwa różne pojęcia! Wszystkie różnice opisuję poniżej, ale przede wszystkim kluczowe jest to, że kierując się „doskonaleniem” możliwe jest osiąganie tych samych celów, bez robienia sobie psychicznej krzywdy po drodze.

Perfekcjonizm a doskonalenie

Jest to szczególnie ważne rozróżnienie w dzisiejszych czasach, gdzie np. kobieca uroda jest często określana mianem perfekcyjnej. Czyli ktoś na okładce czasopisma może wyglądać tak idealnie, że inni tego poziomu urody i piękna nigdy nie osiągną. Skupianie się na perfekcji tylko pokazuje nam jak bardzo nam do niej daleko.

Z kolei doskonalenie (excellence) jest stawaniem się lepszym każdego dnia. Jest to rozwój. Jest to tworzenie własnego warsztatu danej umiejętności, czyli potocznie wbijanie skilla na nowe poziomy. Jeśli chcę osiągnąć szczyt, to każdego dnia robię kilka kroków w tym kierunku. Jeśli chcę schudnąć, to tydzień bez rezultatów poskutkuje opracowaniem bardziej skutecznych metod.

Jest to szczególnie ważne, bo już perfekcjonizm często jest związany z poczuciem akceptacji i samo-akceptacji. Czyli muszę być jakiś (idealny) w danej rzeczy, żeby w ogóle mieć jakąś wartość dla siebie albo dla innych. Z kolei doskonalenie to właśnie praca nad sobą lub jakąś dziedziną, by każdego dnia być bliżej realizacji swojego celu.

Trzeba jednak podkreślić, że sam cel może być ten sam w obu przypadkach. Tzn. jeśli ktoś chce zdobyć złoty medal olimpijski, albo zrzucić 50kg nadwagi, to równie dobrze może być perfekcjonistą, jak i może iść drogą własnego doskonalenia. Różnica jest w mentalnym podejściu, a nie w samym celu.

[Tutaj dowiesz się o tym, w jaki sposób wyznaczać sobie dobre cele]

Kluczowe różnice

1. Dychotomia

Perfekcjonizm to perspektywa zero-jedynkowa. Czarne/białe. Albo jest albo nie ma. Nie istnieje tutaj szary środek. Albo coś jest perfekcyjne albo nie. Perfekcjonizm jest podejściem, perspektywą, a niekoniecznie jest zachowaniem. Z kolei w przypadku doskonalenia, główne skupienie jest na wysiłku i pracy prowadzących do celu, bez poświęcania swojego poczucia wartości ani utożsamiania go ze swoim celem.

2. Co ma większą wartość – ja, czy mój cel?

Perfekcjoniści związują swoje poczucie własnej wartości z osiągnięciem celu. Czyli jeśli moim celem jest odchudzanie i zakładam, że co tydzień mam zrzucić 2kg, a nie uda mi się to, często wynikiem jest poddanie się, poczucie winy i utrata pewności siebie.

Z kolei, w przypadku doskonalenia się, nawet jeśli nie uda mi się osiągnąć zamierzonego rezultatu w zakładanym czasie, to osiągam dzięki swoim działaniom doświadczenie, które pozwala mi usprawniać proces wkładanego wysiłku tak, by ostatecznie ten cel osiągnąć pomimo „porażek” po drodze.

3. Wewnętrzna satysfakcja, a zewnętrzne uznanie

Perfekcjonizm często związany jest z potrzebą pozyskiwania akceptacji z zewnątrz. Perfekcjonista czuje się dobrze, gdy jego wysiłki zyskują uznanie innych. Coś, co jest zauważane tylko przez niego, co innej osobie dałoby satysfakcję, nie spełnia takiego zadania w przypadku perfekcjonisty. W skrajnych przypadkach perfekcjonista może nawet nie być w stanie dokończyć zadań, które nie są związane z możliwością bycia pochwalonym przez innych.

4. Ponoszenie ryzyka

Osoba dążąca do perfekcji często chce mieć wszystko pod kontrolą i ogranicza wszelkie możliwości ryzyka, tym samym podnosząc swój poziom stresu. Z kolei osoba podchodząca do tematu pod kątem doskonalenia, najczęściej zdaje sobie sprawę, że najczęściej nie da się dojść do swojego celu nie popełniając po drodze kilku błędów, które też są często dużą nauką.

Często też porażka może dodatkowo motywować, bo np. może się okazać, że wkładaliśmy w realizację swojego celu trochę za mało wysiłku. Jednak w przypadku podejścia perfekcjonisty, każda nawet najmniejsza porażka może sprawić, że osoba się z nią utożsami i np. zarzuci wszelkie działania realizujące ten cel, tylko dlatego, by nie konfrontować się z tym wewnętrznym uczuciem porażki.

5. Cierpliwość

Perfekcjoniści najczęściej chcą jak najszybszej realizacji celu (Przeczytaj jak realizować swoje cele). Jest to pewnie wynikiem odczuwanej wewnętrznej presji i stresu. Z kolei osoby nastawione na doskonalenie się, najczęściej stawiają na cierpliwość i regularny wysiłek w dążeniu do realizacji celu. Nie ma znaczenia, czy chcesz być pisarzem, biegaczem, czy nauczyć się medytować. Wysiłek 10 minut dziennie, każdego dnia na przestrzeni roku da Ci dużo większe rezultaty niż wysiłek kilkudziesięciu godzin na raz.

6. Współpraca

Osoby perfekcyjne często odbierają wkład innych osób jako atak i wrogość. Dlatego tak ciężko jest im nawiązywać w pełni partnerskie relacje. Z kolei osoby doskonalące się dużo łatwiej podchodzą do współpracy widząc w niej często możliwość poszerzenia swojej wiedzy, czy umiejętności.

7. Satysfakcja i niezadowolenie

Najczęściej ludzie wybierający opcję doskonalenia się, częściej odczuwają satysfakcję z wykonywania swoich codziennych zadań. Lubią świętować swoje sukcesy. Podczas gdy perfekcjoniści najczęściej są niezadowoleni i nieszczęśliwi, a każde nowe zadanie uruchamia ogromny lęk przed porażką.

Życie to wybór

Nie jestem psychologiem. Oczywiste jest jednak dla mnie to, że nikt nie rodzi się perfekcjonistą, a jest to raczej nabyty w dzieciństwie nawyk, czy zbiór asocjacji. A to znaczy, że można w sobie tę cechę zmienić.

Może wydawać się to dziwne, ale naprawdę w swoim dążeniu do perfekcji we wszystkim, co tylko możliwe, nie wiedziałem nawet, że można inaczej. Teraz wiem. I sam ten fakt zmienia już bardzo dużo. Chcę być coraz lepszy, dla samego siebie i dla swojego otoczenia. Chcę być z każdym dniem coraz lepszym partnerem. Coraz lepszym iluzjonistą i konferansjerem. Coraz lepszym człowiekiem. Ale po trochu każdego dnia. Dając sobie luz i przyzwolenie na błędy. Doskonaląc się. Bo życie to seria pojedynczych kroków.

[1] Tekstem, który otworzył mi oczy był ten angielski artykuł: https://www.excelatlife.com/articles/excellence.htm